Żel aloesowy Holika Holika – hit czy kit?

Hej dziewczyny!

Dzisiejszy post będzie należał do tego z gatunku pochwalnych peanów na cześć zyskującego popularność żelu aloesowego, który po prostu zdobył świat szturmem i nie znika z blogów i vlogów oraz z półek w drogeriach.

Mówię o kultowym już żelu do włosów, ciała i twarzy Holika Holika, czyli przybyszu z egzotycznej wyspy Jeju, zwanej też wyspą miłości (ciekawostka: to stamtąd pochodzi również oryginalna gąbka do oczyszczania twarzy konjak).

Na czym polega fenomen żelu Holika Holika?

Czy rzeczywiście jest on atak świetny, jak opisują go blogerki i vlogerki? Na co najlepiej stosować aloesowy żel z Jeju?

Nie będę niestety oryginalna i powtórzę za wszystkimi kobietami: Holika Holika to geniusz pielęgnacji!

Kupiłam, użyłam i natychmiast się zakochałam. Nie dość, że jest naturalny i zawiera 99% wyciągu z aloesu (pochodzącego z najczystszych, dziewiczych rejonów Korei Południowej), to w dodatku zawiera wyciągi roślinne z ogórka, bambusa, pędów kukurydzy, oraz pestek arbuza.

Pachnie pięknie, a nałożony na ciało szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Holika Holika jest kosmetykiem idealnym na lato, ponieważ nie jest tłusty i ciężki, a ponadto pięknie i świeżo pachnie ogórkiem i aloesem. Ja stosuję go przede wszystkim na ciało, dłonie i twarz. Żel aloesowy jest idealną bazą pod makijaż. Dzięki niemu nałożony na twarz podkład nie spływa z twarzy, nie waży się i naprawdę genialnie się trzyma. Co więcej: aloes łagodzi wszelkie podrażnienia i zaczerwienienia na skórze, dlatego jest zalecany nawet do skóry naczynkowej oraz dotkniętej trądzikiem. Holika Holika występuje w dwóch pojemnościach: większej (250ml) oraz mniejszej (50ml).

Ja mój żel aloesowy używam na ciało i twarz, nieco rzadziej na włosy, ponieważ mam wrażenie, ze delikatnie je napusza. Moje serce w pielęgnacji włosów skradły po prostu naturalne olejki i chyba nic już nigdy tego nie zmieni. Holika Holika towarzyszył mi jednak przez cały wakacyjny wyjazd, kiedy nie miałam czasu ani sposobności olejować włosów. Wówczas wcierałam go w wilgotne końcówki włosów i byłam dużo bardziej spokojna o ich kondycję. Żel aloesowy z Jeju jest cudownym wakacyjnym kosmetykiem, ponieważ zastępuje kilka produktów jednocześnie: odżywkę do włosów, krem do rąk i stóp, żel do twarzy, bazę pod makijaż i delikatne serum pod oczy. Idealny jako balsam do ciała w upalne dni. Polecam go nie tylko na wakacje. Warto go mieć na półce i aplikować również zimą jako kojące twarz serum pod krem. Viva la Holika Holika:)

0 Komentarzy

Zostaw komentarz